Daily Grind

Daily Grind

12 KARATOWY BÓL ZĘBA…

3 czerwca premierę miała czwarta płyta Post Malone’a pt. „Twelve Carat Toothache”.

Z tej okazji przygotowaliśmy dla Was dwie rzeczy; specjalny podcast podczas którego porozmawialiśmy o wrażeniach jakie zrobił na nas jego nowy album oraz 10 ciekawostek, które powinien znać każdy fan Posta! Ciekawostki znajdziecie poniżej, natomiast podcast możecie oglądnąć na naszym oficjalnym kanale YouTube

Zapraszamy serdecznie!

  1.  Kiedy był jeszcze uczniem i mieszkał w Syracuse grywał na weselach jako DJ.

  2.  Swoje gitarowe skille ćwiczył w grze Gitar Hero.

  3.  Kiedy miał 15 lat próbował dołączyć do zespołu Crown The Empire,  jednak na przesłuchaniu pękła mu struna w gitarze i został odesłany do domu.

  4.  Jego pierwszy, muzyczny pseudonim „MALONE” pochodzi z generatora rapowych ksyw.

  5.  Posiada dużą kolekcję mokasynów. Kiedy był nastolatkiem, pracując w restauracji „Chicken Express”, zaoszczędził pieniądze i kupił swoją pierwszą parę „luksusowych laczków”, Versace Loafers. Kosztowały go 800$.

  6. Potrafi całkiem dobrze tatuować. Wiele ze swoich dziar wykonał sam. Jego pierwszym tatuażem był króliczek playboya.

  7.  Ma wytatuowane portrety kilku muzyków, którzy byli dla niego ogromną inspiracją. Są to m.in.; Bob Dylan, Elvis, Kurt Cobain, John Lennon, Dimebag Darrel, Stevie Ray Vaughan oraz George Harrison. Jedyny raper, którego Post ma „pod skórą” to Bankroll Fresh pochodzący z Atlanty, zastrzelony w 2016 roku.

  8.  W 2016 roku Justin Bieber zaprosił go na swoją trasę po Ameryce Północnej – Purpose Tour, na której Post grał tzw. „warm up” czyli mniejsze koncerty dla rozgrzania publiki.

  9. Bob Dylan jest według niego największym, muzycznym geniuszem i miał ogromny wpływ na jego rozwój.

  10.  W jednym z ostatnich wywiadów powiedział, że pali 40 papierosów dziennie, a jego rekord to ok 80 sztuk na dzień, czyli 4 paczki.

„Mr. Morale & the Big Steppers” dostępne w fizycznej wersji na CD

Na nowy album K Dota fani musieli czekać ponad 5 lat. „Mr. Morale & the Big Steppers” to podwójny album z 18 utworami. Goście na wydawnictwie to m.in. Beth Gibbons, Blxst, Amanda Reifer, Sampha, Taylour Paige, Summer Walker, Ghostface Killah, Kodak Black, Sam Dew i Tanna Leone. Baby Keem to jedyny artysta, który pracował już wcześniej z Kendrickiem – w utworach „family ties” oraz „range brothers”.
Kendrick Lamar wykorzystał także sample z Florence + The Machine w utworze „We Cry Together”.
Od czasu wydania w kwietniu 2017 albumu „DAMN.” (za który otrzymał historyczną nagrodę Pulitzera) i soundtracku do „Czarnej Pantery”, Kendrick nieczęsto udzielał się artystycznie. Niedawno można było go usłyszeć na debiutanckim albumie kuzyna, Baby Keema. Na początku 2022 artysta był jedną z gwiazd, które uświetniły swoim udziałem finał Super Bowl. Jednak w trakcie tego występu nie usłyszeliśmy premierowego materiału.
Album wciąż zbiera znakomite recenzje na całym świecie. Pozytywnie wypowiadają się zarówno dziennikarze muzyczni jak i fani!
CD zamówicie m.in. tutaj

LISTA TOP 50 NAJLEPSZYCH RAPERÓW: POLSKA

Na początku stycznia, w sieci pojawiły się 3 listy w których TI, Funk Flex i Ebro Darden wymieniają swoich topowych 50 raperów wszech czasów. Na każdej z nich brakowało jednak ksywy The Game…
Sam zainteresowany skomentował to w swoich socialach twierdząc, iż nie zapomni tego wspomnianym wcześniej gentlemenom i taki ruch jeszcze bardziej motywuje go do pracy! Zainspirowani lekką dramą z udziałem Game’a i kontrowersyjnymi ksywami na listach, postanowiliśmy stworzyć własne top 50 najlepszych raperów z USA a następnie wjechaliśmy na lokalne podwórko i skompletowaliśmy listę z Polski! Pełne zestawienie spisaliśmy w kilkuosobowym gronie; Pat, Oszi, nasz redakcyjny kolega – Grzegorz Kempiński oraz fotograf, miłośnik rapu – Jakub Bors. Następnie każdy z nas oceniał danego rapera w skali 1-10, w trzech kategoriach: „TEKSTY”, „STYL/FLOW” oraz „STATUS IKONY”. Na sam koniec podsumowaliśmy punkty wystawiane przez każdego z nas. Maksymalnie każdy raper mógł zebrać trzy „dyszki” czyli 30 punktów, najmniej 3 punkty. Zakładając, że punktowaliśmy w czwórkę, łączne maksimum to 120 punktów a minimum to 12. Z prostych, matematycznych wyliczeń, wyłoniliśmy najlepszego rapera wszech czasów z Polski!
Sprawdzajcie podcast w którym dyskutowaliśmy o słuszności naszych wyborów:

TOP 50 NAJLEPSZYCH RAPERÓW: POLSKA

1. PEZET /108 punktów

2. SOKÓŁ /107

3. TEDE /105

4. BORIXON /104

5. EIS /104

6. BIAŁAS /102

7. MES /101

8. SENTINO /101

9. SMARKI SMARK /100

10. WŁODI /98

11. ELDO /97

12. GURAL /96

13. MAŁPA /95

14. MALIK MONTANA /95

15. QUEBONAFIDE /94

16. ŁONA /93

17. BEDOES /92

18. PALUCH /91

19. ERO /91

20. ŻABSON /91

21. OSTR /90

22. KĘKĘ /90

23. GRUBY MIELZKY /90

24. BELMONDO /89

25. KAZ BAŁAGANE /89

26. FOKUS /88

27. ROGAL DDL /87

28. OSKAR PROBLEM /87

29. SŁOŃ /86

30. SZPAKU /86

31. JAN-RAPOWANIE /86

32. PEJA /86

33. WHITE 2115 /83

34. PIH /83

35. GUZIOR /83

36. BONUS RPK /82

37. YOUNG IGI /80

38. GEDZ /79

39. ASTEK/RADO /79

40. VNM /78

41. KUKON /77

42. PAN WANKZ /76

43. AVI /76

44. OKI /75

45. WALDEMAR KASTA /75

46. RETO /75

47. FISZ /72

48. BISZ /71

49. SOBOTA /66

50. PYSKATY /65

Zapraszamy również do sprawdzenia podcastu pierwszej części z TOP50: USA

Oraz pełnej listy TOP50: USA

LISTA TOP 50 NAJLEPSZYCH RAPERÓW: USA

LISTA TOP 50 NAJLEPSZYCH RAPERÓW: USA

Na początku stycznia, w sieci pojawiły się 3 listy w których TI, Funk Flex i Ebro Darden wymieniają swoich topowych 50 raperów wszech czasów. Na każdej z nich brakowało jednak ksywy The Game…
Sam zainteresowany skomentował to w swoich socialach twierdząc, iż nie zapomni tego wspomnianym wcześniej gentlemenom i taki ruch jeszcze bardziej motywuje go do pracy! Zainspirowani lekką dramą z udziałem Game’a i kontrowersyjnymi ksywami na listach postanowiliśmy stworzyć własne top 50 najlepszych raperów z USA! Pełną listę kompletowaliśmy w kilkuosobowym gronie; Pat, Oszi, nasz redakcyjny kolega – Grzegorz Kempiński oraz fotograf, miłośnik rapu – Jakub Bors. Następnie każdy z nas oceniał danego rapera w skali 1-10, w trzech kategoriach: „TEKSTY”, „STYL/FLOW” oraz „STATUS IKONY”.
Na sam koniec podsumowaliśmy punkty wystawiane przez każdego z nas. Maksymalnie każdy raper mógł jednorazowo zebrać trzy „10” czyli 30 punktów, najmniej 3 punkty.
Zakładając, że punktowaliśmy w czwórkę, łączne maksimum to 120 punktów a minimum to 12. Z prostych, matematycznych wyliczeń, teoretycznie wyłoniliśmy najlepszego rapera wszech czasów z USA!
Tutaj przeczytacie pełną listę top 50, natomiast jeśli macie ochotę posłuchać podcastu podczas którego wystawialiśmy noty i dyskutowaliśmy nad słusznością naszych wyborów, zapraszamy pod ten LINK

Dla osób preferujących podcasty bez wizji zapraszamy na Spotify

Już wkrótce… lista top 50: POLSKA!

 

TOP 50 NAJLEPSZYCH RAPERÓW: USA

1. BIGGIE /119 punktów

2. NAS /112

3. JAY Z /110

4. 2PAC /109

5. MF DOOM /109

6. YOUNG THUG /106

7. BIG L /106

8. KENDRICK LAMAR /105

9. METHOD MAN /103

10. ASAP ROCKY /101

11. PUSHA T /101

12. ANDRE 3000 /100

13. JADAKISS /100

14. TYLER, THE CREATOR /99

15. BUSTA RHYMES /99

16. KANYE WEST /98

17. FUTURE /98

18. LIL WAYNE /98

19. THE GAME /98

20. DENZEL CURRY /97

21. SLICK RICK /97

22. EMINEM /97

23. OL DIRTY BASTARD /97

24. TOO SHORT /96

25. REDMAN /96

26. JUICY J /96

27. RAEKWON /95

28. DRAKE /95

29. BIG PUN /94

30. MOS DEF /93

31. SCHOOLBOY Q /93

32. B-REAL /93

33. NIPSEY HUSSLE /92

34. RAKIM /92

35. PRODIGY /92

36. GHOSTFACE KILLAH /92

37. DMX /92

38. 50 CENT /91

39. RICK ROSS /90

40. PIMP C /88

41. FREDDIE GIBBS /88

42. LLOYD BANKS /88

43. POP SMOKE /86

44. MASTA ACE /86

45. CAM’RON /85

46. KOOL KEITH /83

47. SCARFACE /78

48. FABOLOUS /76

49. TECH N9NE /68

50. NECRO /65

Hotel Maffija 2 – Podsumowanie

Od pierwszego Hotelu Maffija minęło półtora roku, a SBM ugruntował swoją pozycję na scenie, wyprzedzając Que Quality o długość prawie siedmiuset tysięcy subskrypcji, stając się największym labelem wydającym szerokorozumiany „nowy rap” i nie tylko. Czy zamiana domku na Mazurach, na Pałac w Krzykosach to znak czasów, w których disco-polo przestało być najpopularniejszym gatunkiem muzycznym w Polsce i to m.in gracze SBM Label wywindowali rap na szczyty streamingowych rankingów?

Wzmocnieni transferami Fukaja, Kinny’ego Zimmera oraz gościnnymi występami Nypla, przedstawiciele SB Mafiiji, po raz kolejny chcieli udowodnić, że pomimo zażartej dyskusji o kondycji polskiego rapu, wszyscy z osobna potrafią się wybronić swoją charyzmą i jakością prezentowanej twórczości. W zaaranżowanym na potrzeby nagrań tymczasowym studio, przez tydzień tworzyli utwory, które finalnie pojawiły się na płycie Hotel Maffija 2.

Pierwsze, co może przychodzić do głowy, śledząc od samego początku skalę tego projektu, to wątpliwości, czy okoliczności nagrywania tej płyty będą sprzyjać jej klasyczności, tak jak było to w przypadku pierwszego Hotelu – wczesnowakacyjny klimat, mniejsza presja ze względu na brak odniesienia do pierwowzoru, dosłowne skazanie na siebie – nawet w kwestii robienia sobie codziennych posiłków. Tę symbiozę czuć było na płycie, która wypluła masę mocnych numerów w stylu „A pamiętasz jak”, „Zimna noc i szybkie auta” z niezawodnym Whitem (na pewno zaraz do niego przejdziemy!), czy tytułowy „Hotel Maffija”. Były w tych piosenkach pokłady dobrej zabawy, wzajemnego zrozumienia na majku, uchwycenie ducha przemijania aktualnego dla naszego pokolenia i wszystko to, co dobrze kojarzy się z rapem i melanżem. Niech pierwsza część Hotelu posłuży nam za punkt odniesienia w ocenie dopiero co wypuszczonej kontynuacji. 

Czy Hotel Maffija 2 stracił na spontaniczności i stał się  dobrze wykalkulowaną inicjatywą, która ma prawo bytu tylko w viralowej, social-mediowej przestrzeni, biorąc pod uwagę sprzyjającą koniunkturę na rap (do której cegiełkę niewątpliwie dokłada też  ekipa Solara, Białasa i spółki). Uważamy, że niekoniecznie. Od pierwszych singli, czyli „Parapetówki” i „Za karę” wyłoniła się pewna spójność – eklektyczny trap o balladowym zabarwieniu, który niekoniecznie szuka parkietowej hitowości, tylko w pełni stawia na kreatywność Lanka, francisa i Pedro. Pierwsze skrzypce grają refreny – Kinny Zimmer może okazać się najważniejszą postacią SBM w 2022 – niesie na barkach prawie każdy utwór, w którym udziela się gościnnie. Zabija melodycznością i niewymuszonym luzem. A kroku dotrzymuje mu również White. Im dalej w głąb płyty tym częściej słyszymy drobną rewoltę stylistyczną, Numer na drillowym patencie znowu buja dzięki Kinny’emu. „co to za bluza lanek?” to chyba najbardziej popowy kawałek na płycie, który powinien znaleźć zwolenników wśród fanów youtubowego rapu (czy jest to plus czy minus – subiektywna kwestia). Mamy też dwa numery z Nyplem, któremu warto poświęcić kilka słów: ten młodziak wprowadził naprawdę sporo świeżości. Na vlogach było widać, że szybko zaaklimatyzował się wśród największych ksywek w branży, a w gościnnych numerach zarażał pozytywnym wajbem, pokazując swój wyluzowany styl, by zaraz potem wjechać z bezkompromisową nawijką. Zwrotka w kawałku „Droga Pani” przypomina „Gustawowego” Bedoesa, a w „Zielonej szkole” świetnie rozumie szkolno-konopny motyw przewodni.

Później następują dwa potencjalne skoki na hity, z którego „Wroobel daj to głośniej” wychodzi obronną ręką – organiczny trap z mocnymi zwrotkami i wbijającym się refrenem Białasa to sprawdzony przepis, który wyszedł i tym razem. „Bania u Solara” to pastisz remizowo-manieczkowego stylu przełomu tysiąclecia, ale patrząc na wyświetlenia, jego prostota nie uderzyła słuchaczy i całkiem możliwe, że bez odpowiednich warunków do odsłuchu tego kawałka, zostanie on zmarginalizowany i potraktowany tylko jako tracklistowa ciekawostka. 

Teraz dochodzimy do kolejnego przełomowego momentu na płycie, który odwraca stylistykę krążka i nie pozwala się nim wynudzić – „Chodzę po Luwrze” to jeden z najciekawszych kawałków na Hotelu Maffija; jest truskulowy Bedoes, który coraz mocniej utwierdza nas w przekonaniu, że to mógłby być dla niego naturalny kierunek w karierze, patrząc na boom bap revival i coraz częstsze zerkanie słuchacza w stronę wszelakiego abstract rapu. Do czynienia mamy tutaj po prostu ze świetnymi zwrotki na bicie, który wyciska z gospodarzy wszystko, co najlepsze. A propo bitów, produkcji i wygranych hotelu, to wszyscy wiedzą o kim będzie teraz mowa, jeśli powiem jedno tylko słowo „Prometyzyna” – rap Lanka to już nie tylko wysokoprocentowe bekowanie z polskiego rapu, a masa pomysłów na kolejne patenty na refreny i zwrotki. 

Jeśli wcześniej można było czekać z przymrużeniem oka na ewentualny materiał od Kamila, tak teraz wszyscy jesteśmy ciekawi, co wyjdzie z tej godnej pomysłów Kanye wizji na muzykę, którą skrupulatnie rozwijał na drugim hotelu („Wiatr wielkich zmian” to ciekawie artystyczne prowokowanie własnym ego, co do nas zdecydowanie przemawia). Bracia Kacperczyk i ich  indie-rockowe „Postanowienia noworoczne” -to numer, który wyszedł bardzo przyjemnie, wraz z  followupem do „Californi” White’a – zdecydowanie kandydat na wakacyjny klasyk wszystkich spontanicznych imprez i wypadów za miasto. 

Skute Bobo z Gombao 33 zrobili po prostu to, na co mieli ochotę i siły w tamtym momencie. Repetytywny, melanżowy, srogo zjarany numer, który równie dobrze mógłby zarapować Donguralesko. Może teraz to dla niektórych zbyt dziwna jazda, ale mamy pewność, że po czasie takie numery najwięcej nadrabiają. 

Powoli docierając do końca projektu dostajemy kawałek, który już w czasie snippetów wzbudzał największe emocje. „Lawenda” to przesiąknięty emocjami kawałek, który ma chyba najładniej wyśpiewany refren na całym albumie. Łajcior i Kinny wznoszą się na swoje wyżyny, Białas z Bedoesem uzupełniają całość zwrotkami pełnymi pasji. Naszym zdaniem to murowany hit, który będzie słuchany jeszcze długo po zakończeniu Hotelu. Broni się muzycznie na każdej płaszczyźnie, a refren zostaje w głowie i nie może z niej wypaść.

 

Dobrnęliśmy zatem do końca. Co pozostawia po sobie Hotel Maffija? Myślimy, że naprawdę sporo trafionych pomysłów, ale w tej zuchwałości i spontaniczności jest też kilka przeszarżowanych piosenek, co w natłoku twórczej kreatywności i ilości raperów nie powinno nikogo dziwić. 

Solar z Białasem pokazują, że nadal mają głowę na karku i artystyczny zmysł, który sprawia, że SBM Label jest nadal krok przed pozostałymi wytwórniami w Polsce. Kontynuacja mazurskiego longpleja nie była jego kalką, a miejscami zdecydowanie bardziej dojrzałym materiałem. Należy  oddać SBM to, że próbują tchnąć życie, w gatunek, który wg. słów samego Solara zostaje powoli przesycony, by następnie zostać wypluty przez swoją wtórność. Mamy bardzo podobnie wnioski, patrząc na rodzimą scenę i to, co dzieje się obecnie w Stanach. Płyty, które wyjdą w okolicach 20022 i 2023 będą uznawane za ostatnie płyty w polskim trapie. Przypomina to trochę końcową fazę metalu z początku lat 90-tych, tzw. hair-metal który jest bliźniaczą sytuacją dla obecnego rapu; często pusta wywłoka pięknej kultury, popychany marketingiem dla idiotów i najtańszymi patentami, które sprzedają się tylko ze względu na wywindowanie gatunku hip-hop do granic absolutnego, komercyjnego szczytu. Jeśli coś udało się ugrać w Krzykosach to zdecydowanie poczucie spełnienia wewnętrznej misji, może wypełnienia rapowego testamentu założycieli SBM, w którym walka na charyzmę w nagraniowej kabinie i ciągłe podnoszenie poprzeczki swoim rapowym oraz majorsowym oponentom, to cel sam w sobie. Widzimy w tym mały impuls, za którym mogą przyjść zmiany i mikro-trendy na ten rok. Czy będą one widoczne? Ciężko typować, ale na pewno polski słuchacz będzie chciał być bliżej rapu swojego ulubionego artysty, często dając mu większy kredyt zaufania dla zmian w jego twórczości, niekoniecznie idącej w stronę TikTokowego, przekalkulowanego hitu.

Tekst: Grzegorz Kempiński @grzkem

Young Thug – Punk

Mam głęboki szacunek do hip-hopu lat 90-tych i nie lubię robić niemożliwych porównań pomiędzy starym, a nowym pokoleniem, bo dzielą je kontynenty, tak Young Thug jest osobiście jednym z moich ulubionych raperów, do którego mógłbym wracać codziennie, nigdy się przy tym nie nudząc. Przez długi czas rap nie był w stanie wyjść poza dwie wielkie lokalizacje – Nowy Jork i Los Angeles. Na początku lat dwa tysiące rzeczy zaczęły się zmieniać, kiedy artyści tacy jak Kanye West czy Lil Wayne zaczęli łamać kody i granice, chociaż każde miejsce miało swoją kulturę i zasady. Nowi słuchacze rapu zainteresowali się bardziej różnorodnymi  rzeczami, a newcomerzy wprowadzali zgodnie z duchem kolejne zmiany. Kiedy w tamtym czasie pojawiła się Święta Trójca Trapu, Gucci Mane, T.I. i Young Jeezy, którzy również pozostawili po sobie pokaźne dziedzictwo, wciąż istniała duża rozbieżność opinii, pomiędzy zatwardziałymi purystami, a nowymi słuchaczami, dziewiczy trap walczył o wybicie się, choć już zaczynał zasiewać swoje ziarno. Ostatecznie ewolucja rapu znacznie przyspieszyła pod koniec pierwszej dekady XXI wieku, kiedy internet otworzył drzwi do nieskończoności, przekształcając rap na zawsze i oferując wielu artystom z całego świata dostęp do robienia tego, co chcieli. Trzeba zaznaczyć, że bez tej ewolucji tacy raperzy jak Young Thug nigdy nie mogliby zaistnieć i przetrwać w poprzednich dekadach, nie dlatego, że nie miał do tego wystarczająco dużo talentu, ale dlatego, że ludzie by go nie zaakceptowali, a on nie był na to gotowy. Czyli konkretnie chodzi o to, że bez André 3000, Kanye Westa, Lil Wayne’a i wszystkich „pionierów” świętej trójcy trapu, ekstrawagancja i melodie obecne w szczególności w rapie mogłyby nie istnieć (jednocześnie przed chwilą wymieniłem główne wpływy Thuggera). Elastyczny głos Thuga stał się jednym z najbardziej unikalnych dźwięków w hip-hopie drugiej połowy poprzedniej dekady i pomimo okazjonalnych prób naśladowania go (najlepszy przykład: Lil Uzi Vert na „XO TOUR Llif3”), nikt nie posunął się do takich skrajności, jak Young Thug, od wypaczania niezobowiązujących melodii po przechodzenie jego głosu w otrzeźwiający martwy ciąg.

P*NK to drugi studyjny album Young Thuga. Odwlekany w nieskończoność, bogaty w utwory rewolucyjne stylistycznie. Nie jest to album tak udany jak poprzednie, choć i tak muszę pochwalić ogromny skok w jego dyskografii i odwagę nazwania tego swoją nową tożsamością artystyczną. Powolne zgrzytanie gitarowych melodii i wokalna giętkość, imponujący braki pętli perkusyjnych i tradycyjny popowym songwriting. Niestety, Thug pozwala, by przeszkodził mu rutynowy trapowo-gwiazdorski sznyt. Nie jest to tak dziwaczne i idiosynkratyczne jak “Whole Lotta Red”, czy artystycznie pełne jak “Donda”, ale nie mogę zapomnieć o najważniejszych momentach i niesamowitym początku płyty; “Die Slow” doskonale nadaje ton (ten początkowy takt to najbardziej Young Thugowy tekst w historii), a “Stupid/Asking” zdecydowanie oddaje klimat „Beautiful Thugger Girls”. Pod siódmy indeksem znajduje się największy banger i mój faworyt, “Rich N Shit” z najbardziej Pierre’owskim bitem od dłuższego czasu. Przypomina mi on niektóre rzeczy z  “Hacked My Instagram”, mojego ulubionego kawałka Pierre’a. Całość jest wzbogacona świetnymi linijkami, zwłaszcza od Juice’a. Po tym punkcie dostajemy serię piosenek, które moim zdaniem są dość przeciętne, poza “Insure My Wrist”, które jest niezłe. Po dojściu do “Faces” wszystko wraca na właściwe tory z wyjątkiem “Icy Hot”, które obok “Livin It Up” (to jest najbardziej skręcająca próba hitu jaką usłyszałem w tym roku). Rocky brzmi niezręcznie pracując nad hookiem w swojej zwrotce. Cała rzecz jest po prostu okropna) jest najgorszą piosenką na płycie. Niestety, im dalej w głąb płyty, tym coraz mocniej uświadamiamy sobie, że temu albumowi naprawdę brakuje tej samej osobowości i pasji wokalnej, co w “BTG”.  Mam jeszcze jedno głośne ale: wokale i bity brzmią naprawdę rozbieżnie w wielu utworach, a głośność jest zbyt niska na każdym kroku. W niektórych utworach bity są naprawdę ciche. Smutno to widzieć, bo to łamie wiele spójności na płycie. Jest to też bardzo nietypowe dla krążków Thuga. Każdy projekt, który wydał przez ostatnie 6 lat nie miał w zasadzie żadnych problemów z miksowaniem, jak na moje ucho.

Dwoistość tego projektu bardzo mnie dezorientuje. Wygląda na to, że Thug miał wizję i brzmienie tego albumu, a potem przez wiele utworów -wypełniaczy – wyprowadził całość w innym kierunku. Intro jak i sam początek płyty doskonale pokazuje, czym w moim odczuciu Thug chciał, żeby ten projekt był. „Punk”, mimo że pozycjonowany jako album komercyjny, w ogóle nie zasługuje na to miano – to czysty mixtape z mnóstwem wypełniaczy, różnych, często źle skonstruowanych pomysłów, choć miejscami z przebłyskami, ale w sumie to szalony bałagan, gdzie nawet mastering i miks na poszczególnych utworach jest zupełnie inny – teatr absurdu i zarozumiałości, który nie zasługuje nawet na połowę swojego czasu antenowego. Ale to nie czyni go obrzydliwym – po prostu zrównuje jednego z liderów współczesnej sceny rapowej do jej słabszych „dzieciaków” i jeśli Ci to odpowiada – słuchaj i ciesz się tym, ale ja osobiście nie będę. Mogę też nie mieć racji i może my wszyscy powinniśmy po prostu pozwolić Thugowi być Thugiem, on zawsze będzie na swoim własnym torze, przesuwając granice gatunku.

 

Tekst: Grzegorz Kempiński

NAJWSPANIALSZY DZIEŃ W HISTORII HIP-HOPU

Taki tytuł nosiło specjalne, wrześniowe wydanie amerykańskiego magazynu XXL. Na rozkładanej, trzy-częściowej okładce mogliśmy zobaczyć ponad stu pięćdziesięciu, najlepszych jak na tamte czasy amerykańskich raperów!

Wszystko odbyło się 29 września 1998 roku w nowojorskim Harlemie. Fotografem był Gordon Parks, a cała akcja nawiązywała do jeszcze innego zdjęcia zrobionego 40 lat wcześniej, dokładnie w tym samym miejscu, gdzie Art Kane uwiecznił 57 wybitnych, amerykańskich jazzmanów dla magazynu Esquire.

Oprócz magicznej foty, na youtube znajdziemy mini dokument, w którym artyści wypowiadają się o wydarzeniu – dopiero tam zobaczycie ile gwiazd zjechało się tego dnia do Harlemu!

 

PALUCH TOP25

Poprosiliśmy kilku artystów z naszej rodzimej sceny aby stworzyli listę rapowych płyt, które są dla nich szczególnie ważne. Albumy nie są ułożone od najlepszych do najgorszych – gdyż wszystkie zaliczają się do ścisłej topki. Znajdują się tam pozycje sentymentalne, takie z których artyści czerpali inspiracje, albo po prostu te katowane najczęściej. Zobacz jakich zajebistych rzeczy słucha twój idol i zacznij diggować dobrą muzykę!

Przed Wami szef BOR Records, Paluch i jego lista top 25 najważniejszych albumów rapowych!

 

BOOBA – TEMPS MORT

LUNATIC – MAUVAIS OEIL

113 – LES PRINCES DE LA VILLE

NAS – ILLMATIC

PRODIGY – H.N.I.C.

THE NOTORIOUS B.I.G. – READY TO DIE

PROJECT PAT – MISTA DON’T PLAY: EVERYTHANGS WORKIN

THREE SIX MAFIA – WHEN THE SMOKE CLEARS

OUTKAST – STANKONIA

KENDRICK LAMAR – GOOD KID, M.A.A.D. CITY

J. COLE – 2014 FOREST HILLS DRIVE

RICK ROSS – DEEPER THAN RAP

UGK – UNDERGROUND KINGZ

YELAWOLF – TRUNK MUZIK 0-60

SNOOP DOGG – THA DOGGFATHER

COOLIO – GANGSTA’S PARADISE

NATE DOGG – MUSIC & ME

DR.DRE – 2001

DRAKE – NOTHING WAS THE SAME

GRAND PUBA – 2000

SKEPTA – KONNICHIWA

2PAC – ALL EYEZ ON ME

JUICY J – STAY TRIPPY

MOLESTA – SKANDAL

HEMP GRU – KLUCZ

fot. Bartek Modrzejewski