Daily Grind

Daily Grind

PIERWSZA ROCZNICA ŚMIERCI POP SMOKE’A

W tym artykule pozwolę sobie na odrobinę prywaty. Nigdy nie nie spodziewałem się, że śmierć obcej osoby zrobi na mnie jakiekolwiek wrażenie. Oczywiście odejście człowieka w tak młodym wieku to ogromna tragedia, szczególnie dla rodziny, jednak dla mnie Pop Smoke był postacią totalnie wirtualna. Nie czułem jako takiego smutku jaki odczuwa się po utracie bliskiej osoby, poczułem natomiast potworną, muzyczną pustkę. Jestem starym, południowym świrusem i nowojorski, uliczny rap znudził mi się już dawno temu (oczywiście oprócz Dipsetów!) W tak zwanym między czasie, na chwilę siadł mi 50 Cent i jego ruchy z G-Unit, później długo, długo nic, aż do przyjścia mesjasza Rocky’ego z Asap Mobem, a później znów czarna dziura. Południe i mid-west dominują rap grę i nagle, jak diabeł z pudełka wyskakuje on, typ z niskim głosem. Pierwszy numer w jakim go usłyszałem to „Gatti” z Travisowskiego projektu Jackboys. Pierwszy wers i moje rapowe serce zostało skradzione, mózg został rozjebany, a szczękę zbierałem z podłogi, gość brzmiał jak hybryda Biggiego, Shyne’a i 50 Centa, a dla mnie to połączenie wybitne. Od razu zacząłem diggować jego muzykę i zwariowałem! Skąd wziął się ten człowiek, jak wygląda, czy ma jakieś klipy, ile już nawija, ile ma lat, jaka jest jego historia – chciałem wiedzieć o nim absolutnie wszystko! Zajawka była naprawdę intensywna i skończyła się tak nagle, zaledwie dwa miesiące odkąd odkryłem swojego nowego, ulubionego, nowojorskiego rapera.

KURWA TRAGEDIA…

19 luty, 2020. O covidowej aferze nie słychać jeszcze za dużo, siedzę na telefonie i przeglądam instagram, nagle czytam na jakimś worldstarze: „POP SMOKE SHOT AND KILLED IN LA” – myślę sobie, że to jakieś gówno i lecę dalej, po kolei trafiając na posty o podobnej treści. Dochodzi do mnie, że odjebało się coś bardzo złego. W ciągu pierwszych kilku dni gadałem z wieloma osobami, każdy dotknięty tak jak gdyby umarł sam papież. Z każdym szła rozkmina – za co został odjebany, co, gdzie, jak, po co, dlaczego? W mediach pojawiło się kilka teorii; wystawił go najlepszy ziomek, inna mówiła, że to gość od skradzionego Bentleya zlecił jego zabójstwo, pojawiła się też wewnętrzna informacja mówiąca o tym, że to sprawka brooklyńskich członków Gangster Disciples, którzy z kolei kumają się z gangiem Choo – bezpośrednią konkurencją dla gangu do którego należał Pop Smoke, czyli Woo. Ostatecznie trop padł na pozornie idiotyczną akcję z przesyłką od firmy Amiri, z widocznym i opublikowanym na insta story adresem posiadłości.

Spekulowano jeszcze przez kilka miesięcy jednak, wszystko wskazuje na to, iż tajemnica śmierci Pop Smoke’a nie ma drugiego dna. Był to po prostu nieudany napad rabunkowy.

Pop wynajmował dom w Hollywood Hills od Edwina Arroyave’a, biznesmana, który zarządzał kilkoma, podobnymi nieruchomości w Los Angeles. Chatka z basenem dla gwiazdy rapu to standard. Zimą raperzy uciekają na Florydę lub właśnie do LA, gdzie mogą odpocząć, poimprezować i zrobić pożytek z zarobionych dolarów.

18 lutego, Pop Smoke dość mocno flexował się w social mediach. Nowe ciuszki, nowy Range, dzwonimy z pieniędzy – klasyka. Wszystko to przed wynajętą chatą…z adresem w tle.

W normalnym świecie, przypadkowe wrzucenie swojego adresu zamieszkania nie jest wyrokiem śmierci, jednak w Los Angeles zasady gry są z goła inne. Gangsterzy z LA częściowo zamienili obstawianie cornerów na śledzenie social mediów bogatych ludzi i monitorowanie ich aktywności.

W wywiadzie dla Vlad TV, legenda sceny Baton Rouge – raper Lil Boosie mówi, że tak zwane „home invasions” w Los Angeles są na porządku dziennym. Trzeba mieć przy sobie kopyto i oglądać się za siebie bo w mieście aniołów trwa wieczne polowanie na celebrytów, sportowców czy muzyków. Wokalistce Alanis Morissette skradziono z domu biżuterię wartą 2 miliony dolarów, okradziono również dom byłego koszykarza Lakers – Nicka Younga, czy gracza Los Angeles Rams – Deona Longa, który wyjechał na wyjazdowy mecz do Minnesoty. Jak widać, gangi z LA zaczęły kombinować a wszechobecny instagram okazał się być najprostszym i najskuteczniejszym narzędziem do inwigilowania potencjalnych ofiar.

Złodzieje, którzy chcieli okraść Pop Smoke’a połączyli kropki. Foty z adresem na budynku, foty z adresem na paczce od Amiri, informacja o nocnej imprezie – brzmi jak plan. o 4:30 rano, 5 zamaskowanych mężczyzn podjechało pod dom, licząc na to, że wszyscy imprezowicze już śpią. Sprawcy weszli na teren posesji od strony basenu, przez przesuwne drzwi prowadzące do salonu, gdzie na kanapie chillował lub kimał Pop Smoke. Doszło do szarpaniny, Pop chwycił pistolet, który miał przy sobie i strzelił w kierunku napastników, jeden z nich odpowiedział ogniem, trafiając rapera w klatkę piersiową. Policja z Los Angeles otrzymała wezwanie o strzelaninie od osoby dzwoniącej z drugiego końca USA, 6 minut później wszystkie służby były już na miejscu. Pop Smoke został przewieziony do szpitala, gdzie zmarł kilka godzin później od wielokrotnych ran postrzałowych.

Kim byli zabójcy? Już dziś wiadomo, że napastnikami byli młodzi członkowie Hoover Criminals Gang – najbardziej brutalnego i znienawidzonego gangu z LA, który ma kosę zarówno z Bloodsami jak i z Cripsami. HCG to odłam Cripsów, a ich początki sięgają lat 70. 20 lat później stali się samodzielnym, niezależnym gangiem walczącym ze wszystkimi dookoła. Swoje terytorium zaznaczali wrzutami „EBK” – Everybody Killer, „CK” – Crip Killer, czy „BK” – Blood Killer. Ich głównymi barwami jest kolor pomarańczowy, a znakiem rozpoznawczym literka „H” z logotypu baseballowej drużyny Houston Astros. Oprócz Los Angeles, Hoover Criminals mają duże wpływy na południu Stanów, głównie w Houston i Dallas. Popularnymi członkami gangu HCG byli m.in. Schoolboy Q, oraz raperzy z Texasu; Z-Ro, Lil’Keke, Slim Thug, Maxo Kream czy NFL Cartel Bo.

CIEKAWOSTKA: Gdy 6ix9ine był jeszcze „szanowanym” raperem, opłacał się ludziom z Hoover Criminals w zamian z ochronę podczas pobytu w LA.

Innym charakterystycznym motywem dla członków gangu z Hoover Street są przekreślone zera, które są oczywiście symbolem pogardy dla wszystkich Cripsów z Rolling 90s, 60s, 40s czy 30s.

W lipcu 2020, policja z Los Angeles wydała oświadczenie, iż ujęła sprawców zabójstwa Pop Smoke’a – trzech dorosłych mężczyzn i dwóch nieletnich. Jednemu z aresztowanych, podczas zatrzymania nie odebrano telefonu i ten wrzucał na swój instagram relację z pobytu w areszcie. Społeczność internetu jakimś cudem trafiła na jego profil, który prezentował się następująco:

Po głębszej analizie aresztowanych osób, okazało się, że oprócz stuprocentowej przynależności do gangu HGC, mieli za uszami morderstwo nastolatka oraz sprawę o okradanie domów (home invasion). W 2019 roku grupa małolatów została aresztowana po długim pościgu na autostradzie. Pojazd którym się poruszali został zepchnięty przez radiowóz i rozbił się o barierki. Gdy służby przeszukiwały ich auto, w bagażniku znaleziono całą masę kradzionych fantów jak również dokopano się do listy bogatych ludzi, których chaty były do wyczyszczenia. Na celowniku znalazł się m.in. koszykarz Lakersów – LeBron James, aktor Matt Damon, czy Rihanna. Wszyscy zostali zwolnieni z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości kilkuset tysięcy dolarów. Temat dzieciaków z gangu wrócił w momencie gdy policjanci z LA przez kilka miesięcy zbierali zapisy z kamer video, których w Californi nie brakuje. Drobiazgowo odtworzyli całą drogę powrotną zabójców z domu Pop Smoke’a i trafili prosto na ulicę Hoover Street. Tam dokonano aresztowania pięciu osób, z czego dwóm postawiono bezpośredni zarzut zabójstwa rapera z Brooklynu.

Pop Smoke w dniu śmierci miał 20 lat. Napastnicy mieli kolejno; 21, 19, 18, 17 oraz 15 lat.

 

Rest In Peace Woo